Kilka rad dla uczestnika mediacji

Spróbuj wykrzesać w sobie choć odrobinę wiary w to, że uda się dojść do porozumienia i że zmiana w zachowaniu drugiej strony jest możliwa. Często spotykamy się z nastawieniem, które objawia się w stwierdzeniach “z nim/nią nie da się porozumieć”, “ja wiem, co on/ona powie”, “ja go/ją znam doskonale i żadne porozumienie nie jest możliwe”. Wiele już widzieliśmy. Wiele nas zaskoczyło. Odrobina wiary w to, że warto spróbować pomaga podczas mediacji w generowaniu konstruktywnych rozwiązań. Czasem jesteśmy zbyt przywiązani do tego, co zostało napisane w pismach procesowych: pozwie, wniosku, odpowiedzi. Nierzadko trudno wyjść poza ten schemat. A przecież strategia procesowa może się diametralnie różnić od strategii mediacyjnej. I dobrze, aby tak właśnie było.

Konsultuj z pełnomocnikiem swoje wątpliwości – będziesz mieć pewność. Wielu uczestników korzysta ze wsparcia profesjonalnych pełnomocników. To dobrze. Dzięki temu mogą mieć pewność, że ustalenia będą zgodne z prawem i będą zabezpieczały interes prawny uczestnika mediacji. Z reguły podczas mediacji nie wywieramy presji, ani nie pozwalamy jej wywierać przez którąkolwiek ze stron. Po spotkaniu przygotowujemy szkic ugody i wysyłamy go stronom (i ewentualnym pełnomocnikom) mailem. Można się z nim przespać, zastanowić, nanieść ewentualne poprawki i uzupełnienia. a potem rozmawiać dalej podczas kolejnego spotkania.

Wciśnij pauzę! W trakcie postępowania mediacyjnego nie wszczynaj nowych spraw w sądach, na policji i w prokuraturze. Często jest tak, że próbujemy rozwiązać jeden spór/konflikt, a w powietrzu już wiszą kolejne pozwy czy zawiadomienia. Nie sprzyja osiągnięciu porozumienia fakt, że ktoś w toku postępowania mediacyjnego otwiera kolejny front walki. To powoduje, że strony mediacji zaczynają powątpiewać w swoje intencje. Zdecydowanie lepiej jest przynieść na mediację wszystko, co wymaga omówienia. Także to, co za chwilę miałoby się znaleźć w sądzie lub w prokuraturze. Może się bowiem okazać, że omawiając je łącznie łatwiej będzie znaleźć porozumienie.

Nie możesz przyjść na umówione spotkanie lub z jakiegoś powodu spóźnisz się na nie? Poinformuj mediatora/kę. Czas mediatora jest równie cenny jak czas stron postępowania mediacyjnego i ich pełnomocników. Dobrym zwyczajem jest poinformować mediatora/kę, że umówione spotkanie nie dojdzie do skutku. Jesteśmy ludźmi znającymi życie i wiemy, że ono czasem rodzi nieprzewidziane sytuacje. Zawsze możemy znaleźć inny, bardziej dogodny, termin na spotkanie.

Chcesz przyjść z pełnomocnikiem? Poinformuj mediatora. Jest to istotne zwłaszcza jeśli jest umówione spotkanie wspólne. Pojawiające się niespodzianie osoby trzecie powodują konsternację i sytuacja robi się napięta już “na wejściu”. Tak samo poinformuj, jeśli potrzebujesz osoby wspierającej na sesji mediacyjnej np.: żony, męża, córki, partnera/partnerki. Nie ma przeszkód, aby takie osoby uczestniczyły w mediacji, ale wymaga to zgody drugiej strony mediacji. No i dobrze, aby mediator/ka wiedział/a ile krzeseł ma przygotować, albo czy przygotować większy dzbanek z kawą.

Dostałeś/ dostałaś od mediatora jakieś broszury do poczytania (np.: o sytuacji dzieci w konflikcie)? Zapoznaj się z nimi. Czasem jako mediatorzy podsuwamy stronom lektury. Najczęściej dotyczą one sytuacji dziecka w konflikcie rodziców. Czasem posiłkujemy się też innymi szablonami dokumentów np.: do obliczania alimentów. Warto się z nimi zapoznać. To pomoże Ci zadbać o najmłodszych członków Waszej rodziny. Mamy w pamięci mediacje, kiedy to strony przychodziły z podkreślonymi fragmentami i widziały ile istotnych kwestii chciałyby jeszcze poruszyć, a wcześniej nie zdawały sobie z nich sprawy. To pomaga w generowaniu konstruktywnych rozwiązań. Nic ważnego wówczas nie umknie.

Na spotkanie z mediatorem nie zabieraj dzieci – jakiekolwiek duże by nie były. Nie powinny one być świadkiem rozmów dorosłych na trudne tematy. Tym bardziej nie zabieraj dzieci na spotkanie wspólne, na którym będą dyskutowane sporne kwestie. Mediacja i tak toczy się w spokojniejszej atmosferze niż ma to miejsce na sali sądowej. Czy do sądu zabrałbyś swoje dziecko? Na “widownię”? Są miejsca, w których dzieci nie powinny się pojawiać i nie powinny być świadkami rozmów, które dorośli powinni odbyć tylko między sobą. Czasem, pod pewnymi warunkami, włączamy dzieci do mediacji, najczęściej jednak już nastoletnie. Ale wymaga to zgody obu stron, a przede wszystkim dzieci.

W trakcie mediacji raczej nastaw się na konstruktywne szukanie rozwiązań na przyszłość, a nie na rozliczenia przeszłości i przerzucanie się „winą” czy odpowiedzialnością. W trakcie mediacji staramy się kierować strony “na jutro”. Z przeszłością trzeba się uporać w innej formie wsparcia np.: w terapii. Szukanie rozwiązań na przyszłość nie może być oczywiście oderwane od dotychczasowych rozwiązań czy okoliczności. Należy wyeliminować to, co nie działało i przedyskutować to, co mogłoby zadziałać. Jednak wyciąganie “trupów z szafy” czy wbijanie sobie “szpil” nie służy dobrej rozmowie. Spróbuj zostawić to za salą mediacyjną. Wejdź z wiarą w to, że możecie otworzyć nowy rozdział w Waszym życiu. Choć może już oddzielnym.

Nie dzwoń do mediatora/ mediatorki o zbyt późnej porze. Daj odpocząć! Mediator też człowiek i musi odsapnąć. W ciągu dnia przeprowadzamy mediacje. Często jest to kilka posiedzeń mediacyjnych. Stąd też wieczorem mediator/ka może chcieć odpocząć, pobyć z rodziną, czy po prostu się zrelaksować. Najlepiej jest próbować złapać mediatora/kę w godzinach 9:00-17:00. Wszyscy będa zadowoleni. Nagraj się na pocztę głosową, albo wyślij SMS, a mediator/ka z pewnością oddzwoni w wolnej chwili.

Nie proś mediatora telefonicznie aby przekazał drugiej stronie 100% informacji. Po prostu powiedz to na spotkaniu wspólnym. Staramy się nie prowadzić mediacji przez telefon, ani za pomocą poczty elektronicznej. Wierzymy w to, że spotkanie dwójki ludzi może mieć wielką moc. Czasem mediator/ka musi pomóc odrobinę, aby strony mogły siebie usłyszeć. Między posiedzeniami przygotuj sobie uwagi, propozycje zmian i wyjmij je na stół w formie propozycji podczas spotkania. Będzie można je przedyskutować i wybrać najlepsze.

Nie zabieraj wszystkich dokumentów. Mediacja tym różni się od postępowania sądowego, że tu nie musimy mieć dostępu do całego materiału dowodowego (czasem wielotomowego). Możesz zabrać tylko te najważniejsze np.: wyrok rozwodowy, który w toku mediacji chcecie z ojcem/matką dzieci zmienić. Pozwoli to oznaczyć dobrze sygnaturę czy sprawdzić inne kwestie formalne. Jeśli już zabierzesz dokumenty, to pamiętaj, że strategia procesowa (dowodowa) jest czymś innym od strategii mediacyjnej. Używaj ich rozważnie.

Podejmuj wszystkie decyzje na spokojnie. Dotyczy to też tej o ewentualnej rezygnacji z mediacji. Staraj się nie robić tego pod wpływem emocji. Postaraj się podjąć decyzję po rozważeniu wszystkich “za” i “przeciw”. Sąd wcale nie musi być najlepszym miejscem do uzyskania tego, na czym ci zależy. 

Przewiń do góry