Inna perspektywa

Czy w szkole jest potrzebna mediacja? Czy rzeczywiście obecność mediatorów wśród uczniów ma istotny wpływ na zmniejszenie zjawiska agresji i przemocy? Istnieją przecież w szkole procedury związane z dyscyplinowaniem wychowanków. Są pedagodzy szkolni, którzy wspierają rozwój uczniów w szkole. Czasami zatrudniony jest też szkolny psycholog, wreszcie są wychowawcy. Czy ten sztab specjalistów nie wystarczy? Z pewnością przeciwdziała wielu zjawiskom przemocy. Statystyki jednak wskazują, że ponad 57%  uczniów uległa w szkole przemocy incydentalnie i około 8% częściej niż jeden raz (profesor J. Czapiński, Diagnoza Szkolna rok 2009).

Najczęściej stosowaną przemocą jest przemoc psychiczna. Taką formę agresji trudno dostrzec w tłumie uczniów. Bywa, że zostaje wykryta zbyt późno. Mało kto orientuje się, że „to” mogło mu aż tak przeszkadzać. Kiedy ucznia „dopadnie” taka przemoc jak plotka, pomówienia, nękanie, czasami nie wytrzymuje psychicznie. Szuka ratunku w używkach lub nawet próbuje targnąć się na swoje życie. Wtedy padają pytania: Gdzie byli rodzice? Gdzie byli nauczyciele? To proste, zwykle byli na „swoim miejscu”. Problem w tym, że uczniowie większość czasu spędzają ze swoimi rówieśnikami i to pozycja w grupie rówieśniczej determinuje ich zachowanie. Dlatego też warto uwrażliwić kolegów i koleżanki na fakt, że przemoc psychiczna ma dużą siłę niszczącą. Właśnie  dlatego w szkole potrzebna jest mediacja. Po pierwsze, wyszkolony mediator rówieśniczy ma świadomość zagrożeń płynących z nieporozumień. Jest w samych centrum ogniska zapalnego, a jednocześnie pozbawiony jest naleciałości w postaci regulaminów i przepisów. Jeśli jest mediatorem z wizją, to zwykle aktywnie działa na rzecz dialogu i właściwej komunikacji między rówieśnikami. Wszelkie przejawy agresji są demaskowane. Jeśli problem jest ujawniony, to można przejść do jego rozwiązania. Strony konfliktu porozumiewające się między sobą w obecności mediatora. Mogą liczyć na to, że zostaną wysłuchane, że usprawiedliwią, czy wyjaśnią sposób swojego postępowania. Bezstronny mediator liczy się ze zdaniem każdej ze stron. Nie ma osób mniej lub bardziej ważnych. Każda wypowiedź ma taką samą wartość przy jednoczesnym zachowaniu dyskrecji. Bardzo często dyskrecja i bezstronność mediatora odgrywają kluczową rolę.

W ostatnich dniach (początek grudnia 2012) byliśmy świadkami pewnej tragedii. Wydarzenie miało miejsce w Anglii. Pielęgniarka w szpitalu, w którym znajdowała się żona brytyjskiego następcy tronu Kate, zastała oszukana przez dziennikarzy i ujawniła dane o stanie zdrowia księżnej. Sprawa bardzo szybko nabrała rozgłosu. Nie każdy dobrze znosi wystawienie swoich prywatnych spraw na światło dzienne, szczególnie przy dużej presji. Kobieta stała się ofiarą przemocy psychicznej. Nie wytrzymała i popełniła samobójstwo. Głupi żart, na dodatek „rozdmuchany” do olbrzymich rozmiarów. Szkoła dosyć często bywa siedliskiem takich żartów. Jeśli nie ma odpowiedniej reakcji, atmosfery zaufania, każda kpina z drugiej osoby może stać się przyczyną nieszczęścia. Ważne jest, aby uczniowie mieli tego świadomość. Temu służy między innymi mediacja i propagowanie tej formy rozwiązywania konfliktów. Często brak świadomości lub nieprofesjonalny sposób załagodzenia sporów może przynieść więcej szkody niż pożytku. Bezstronność mediatora pozwala osobom skłóconym „wyjść z twarzą”. Wyjaśnienia i ustalenie formy zadośćuczynienia za wyrządzoną szkodę, eliminują stygmatyzm związany z byciem oprawcą albo ofiarą. Role nie są przypisywane uczniom na stałe. Wsłuchanie się w wypowiedź drugiej strony konfliktu uczy empatii. Ta z kolei eliminuje przemoc psychiczną i fizyczną. Rozmowa w obecności osoby godnej zaufania może zdziałać cuda. Niejednokrotnie mediatorzy rówieśniczy byli świadkami tego, jak skonfliktowane strony dochodziły do porozumienia. To z kolei skutkowało budowaniem więzi, o których wcześniej w ogóle nie byłoby mowy. Jeśli się kogoś nie zna, nie rozumie się jego potrzeb, sposobu odbierania świata zewnętrznego, trudno budować z nim relacji. Jeśli uczniowie nie są nauczeni tolerancji, odmienne wartości mogą drażnić i być przedmiotem kpiny. Bardzo często żartując nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo to rani inną osobą. Czasami głupi wybryk niszczy komuś życie, sprawia, że pobyt w szkole jest udręką, życie staje się smutne i bez wyrazu. Bywa, że przemoc psychiczną stosuje się zupełnie nieświadomie. Różne są granice tolerancji na żart, różnie też odbierane są te same słowa. Doświadczenia życiowe, wychowanie, sytuacja w rodzinie, to tylko niektóre przykłady czynników wpływających na odbiór wiadomości z zewnątrz.

Mediacje oprócz swojej nadrzędnej roli, jaką jest rozwiązanie konfliktu, dają możliwość spojrzenia na sprawę z innej perspektywy. Świadomość tego, że każdy człowiek jest inny i nie ma uniwersalnego wzorca na to, co jedynie dobre, słuszne i pozytywne, rozwija osobowość ucznia. Staje się on bardziej świadomy zarówno swoich potrzeb jak i potrzeb otaczających go kolegów/koleżanek. Im więcej osób posiądzie umiejętność słuchania innych i akceptowania ich z całym bagażem wartości, tym mniej będzie konfliktów. Pedagog, psycholog, wychowawca to za mało. Im więcej osób jest wyczulonych na krzywdę innych, im bardziej empatycznie spoglądają one na rówieśników, tym większe prawdopodobieństwo eliminacji agresji. Mediacja temu sprzyja. Oby jak najwięcej uczniów poznało i stosowała właściwą komunikację i mediację w życiu.Należy tu podkreślić, że mediatorami rówieśniczymi mogą być tylko uczniowie. Dorośli/nauczyciele mogą również pomagać swoim uczniom w rozwiązywaniu ich konfliktów podejmując się roli mediatorów, jednak nigdy nie mogą nazwać się mediatorami rówieśniczymi. Mediacja jest efektywniejsza jeśli jest prowadzona przez dwójkę mediatorów. W uzasadnionych przypadkach np.: trudnego konfliktu mediację w szkole może poprowadzić także duet mediacyjny złożony z nauczyciela i ucznia odpowiednio przygotowanych do tej roli.

Przewiń do góry